Witajcie,
Dziś nieco inaczej, bo nie będzie dziś pałacu a folwark. Konkretnie ruina.
Byłam tam po raz pierwszy, choć od lat wiedziałam że istnieje to miejsce, jakoś nigdy się nie złożyło by się tam wspiąć, droga do folwarku wiedzie przez Rezerwat przyrody Lesisko, szlakiem czerwonym, droga kamienista i miejscami dosyć stromo.
Informacji o tym obiekcie jest bardzo mało, pewne jest to iż gospodarstwo było powiązane z miejscowym pałacem w Żyrowej. Wśród mieszkańców krąży legenda, że folwark połączony był tajemniczym tunelem z pałacem.
Żyrowa, wraz z majątkiem należała do Cystersów z Jemielnicy, później przeszła w posiadanie rodziny Żyrowskich, następnie von Gaschin. Ostatecznie miejscowość trafiła w ręce rodziny von Franken-Sierstorpff.
Opuszczony, zapomniany, zawalony gdzie pozostały tylko ściany. Otoczony gęsto drzewami. Do II wojny światowej majątek był w rękach niemieckich, po przesunięciu granic budynki przekazano rodzinom repatriantów z Kresów Wschodnich, którzy mieszkali tam do połowy lat 70-tych. To był koniec folwarku, już nikt się nim nie zajmował, i tak z czasem obrócił się w ruinę.
W skład folwarku wchodziły budynki mieszkalne, stodoły oraz spichlerze. Budynki wykonane były z bloków białego wapienia oraz czerwonej cegły.
W budynkach możemy zobaczyć resztki farby na ścianach, framugi okien, a w jednym budynku mieszkalnym wciąż stoi kominek.
Będąc tam należy pamiętać, że jest to niezabezpieczona ruina, trzeba uważać gdzie się staje, bo łatwo można wpaść do piwnicy. Również trzeba patrzeć w górę, by nie oberwać elementami rozwalonego dachu.






































































